Яндекс.Метрика

Powrót

Wystąpienie Ambasadora Rosji w Polsce Sergeya Andreeva na konferencji naukowej „Polska-Rosja: źródła problemów” w Wyższej Szkole Współpracy Międzynarodowej i Regionalnej im. Zygmunta Glogera, Warszawa, 23 października 2020 r.

Szanowni Państwo,

Szczerze się cieszę, że mogę zobaczyć wszystkich zgromadzonych. Szkoda, że ze względu na ograniczenia związane z epidemią prawdopodobnie nie wszyscy chętni mogą być tu obecni.

Cieszy mnie również to, że nawet w tej trudnej sytuacji tak wielu szanowanych naukowców i ekspertów zastanawia się nad problemami stosunków polsko-rosyjskich.

Naszym zdaniem, pandemia stała się poważnym testem wytrzymałości i skuteczności tak dla państw i organizacji międzynarodowych, jak i wszystkich mechanizmów globalnego zarządzania. Wyraźnie pokazała transgraniczny charakter współczesnych zagrożeń, współzależność wszystkich państw oraz istotną potrzebę współpracy między nimi w zakresie przeciwdziałania tym zagrożeniom.

W obliczu pandemii Sekretarz Generalny ONZ António Guterres wezwał do zakończenia konfliktów, zniesienia różnego rodzaju sankcji i restrykcji, które w obecnych warunkach utrudniają przetrwanie przede wszystkim najbardziej niezabezpieczonych grup społecznych. Właśnie dlatego na kwietniowym szczycie G20 Prezydent Rosji Vladimir Putin zaproponował stworzenie „zielonych korytarzy”, wolnych od sankcji i wojen handlowych i umożliwiających dostarczenie niezbędnych rzeczy potrzebującym. Inicjatywy te nie wywołały żadnej reakcji u naszych zachodnich partnerów. Nadal są zajęci promowaniem swoich czysto egoistycznych interesów, utrzymywaniem własnej dominacji w sprawach międzynarodowych, poszukiwaniem winnych swoich problemów, rozliczaniem niepodobających się rządów lub geopolitycznych rywalów, jak to dzieje się teraz z Białorusią.

W tym roku społeczność światowa obchodzi 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej i utworzenia ONZ. 20 listopada minie 75. rocznica rozpoczęcia Procesu Norymberskiego dla głównych zbrodniarzy wojennych. To nie są tylko wydarzenia z odległej przeszłości – Zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami i ich sprzymierzeńcami, jego polityczne i prawne konsekwencje stworzyły fundament, na którym nadal opiera się porządek światowy. Z pewnością jest daleki od doskonałości, ale jego mechanizmy pozwalają zachować pokój i zjednoczyć wysiłki różnych krajów, aby rozwiązać problemy, przed którymi stoi ludzkość.

Jesteśmy poważnie zaniepokojeni brakiem odpowiedzialności naszych zachodnich partnerów w kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego. Jak wiadomo, jeszcze w 2001 r. Stany Zjednoczone  wycofały się z rosyjsko-amerykańskiego Traktatu z 1972 r. o ograniczeniu systemów obrony antybalistycznej (Traktat ABM) i od tego czasu są zaangażowane w tworzenie globalnego systemu antyrakietowego, który podważa podstawy stabilności strategicznej. Jeden z obiektów tego systemu powstaje w Polsce. Pod rządami obecnej administracji amerykańskiej dodano do tego destrukcyjne decyzje o wycofaniu się USA ze Wspólnego planu działania w sprawie irańskiego problemu nuklearnego, z Traktatu o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu, z Traktatu o otwartych przestworzach. 5 lutego 2021 r. wygasa rosyjsko-amerykański Traktat o ograniczeniu strategicznych zbrojeń ofensywnych. W ubiegłym tygodniu Prezydent Rosji Vladimir Putin zaproponował przedłużenie go o rok, aby dać stronom czas na przezwyciężenie pozostałych kontrowersji. Nie otrzymaliśmy oficjalnej odpowiedzi, ale sądząc po wypowiedziach amerykańskich urzędników, będzie ona negatywna.

USA nie chcą w żaden sposób być ograniczone w zakresie  doskonalenia i rozbudowy zbrojeń – odrzucają zaproponowane przez Rosję moratorium na rozmieszczenie pocisków pośredniego i średniego zasięgu, otwarcie deklarują zamiar dążenia do dominacji wojskowej w kosmosie itd. Ponadto wycofali się z UNESCO, Rady Praw Człowieka ONZ, ogłosili wystąpienie ze Światowej Organizacji Zdrowia, być może opuszczą WTO. A sojusznicy USA z NATO tę amerykańską linię usłużnie, wręcz entuzjastycznie wspierają, powtarzając mantry o rosyjskim zagrożeniu. Brakuje im odwagi i odpowiedzialności, aby odciąć się od nawet najbardziej destrukcyjnych działań USA,  – na przykład, opowiedzieć się za wznowieniem dialogu z Rosją na linii wojskowej w celu zmniejszenia ryzyka niezamierzonych incydentów stwarzających niebezpieczeństwo konfliktu.

Kolejnym wyraźnym przykładem irracjonalnego podejścia naszych zachodnich partnerów do stosunków z Rosją jest historia rzekomego zatrucia Aleksieja Nawalnego. Znowu, podobnie jak w przypadku Skripalów w 2018 r., rzekomej ingerencji Rosji w amerykańskie wybory, referenda w sprawie Brexitu i w Katalonii, „aferę taśmową” w Polsce, w stronę władz rosyjskich padają absurdalne i bezpodstawne zarzuty w stylu „highly likely”. W rzeczywistości Zachód wykazuje utratę zdolności do dialogu, kompromisu, słuchania rozmówcy.

Niedawno Sergey Lavrov powiedział w związku z tym, że jeśli UE zamierza nadal zachowywać się wobec nas w tak arogancki sposób, być może warto na jakiś czas w ogóle przestać z nią rozmawiać, aż odzyska przytomność i przywróci do rozsądku swoją mniejszość rusofobiczną – między innymi kraje bałtyckie i Polskę.

Co do stosunków rosyjsko-polskich, to nie mam nic nowego do powiedzenia. Po stronie polskiej nie widzimy żadnych oznak zainteresowania normalizacją. Nadal trwa niekończący się potok oskarżeń o wszystkie możliwe i niemożliwe grzechy, przekręcanie historii, znieważenie pamięci radzieckich żołnierzy-wyzwolicieli, podsycanie rusofobii w przestrzeni informacyjnej, zanikanie więzi gospodarczych i humanitarnych, w tym na poziomie międzyregionalnym. Najwyraźniej polskie władze – jak również i opozycja – prowadzą sprawę do maksymalnego pogłębienia rozbieżności, wyobcowania między naszymi krajami. W jakim celu – oceniać nie mogę, nie przystoi ambasadorowi snuć przypuszczenia na taki temat.

Gwoli poprawności powiem, że tego żałuję – ambasador powinien tak mówić. Ale szczerze mówiąc w Rosji przyzwyczailiśmy się już do takiego stanu stosunków z Polską i jakiegoś żalu z tego powodu się nie odczuwa. Przyzwyczajamy się do życia, stojąc plecami do siebie. Czy coś zmieni się na lepsze, nie chcę wróżyć – to zależy nie od nas. Ale oczywiście zawsze mam nadzieję na najlepsze.

Dziękuję za uwagę.