Яндекс.Метрика

Mowa Niezależna

Powrót

Wywiad stacji telewizyjnej RT z Ministrem Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiejem Ławrowem, Moskwa, 10 grudnia 2020 r.

Pytanie: Udaje się Panu oglądać RT? Może ogląda Pan RT w Internecie lub w telewizji w pokoju hotelowym podczas podróży? Kiedy ostatni raz oglądał Pan RT?

S. Ławrow: Dosłownie kilka dni temu. Lubię porównywać relacje i analizy wydarzeń przedstawiane przez różne stacje telewizyjne: europejskie, amerykańskie, Al-Jazeera, BBC i, oczywiście, RT. Warto popatrzeć, jak te same wydarzenia są oceniane przez różne stacje telewizyjne. W żadnym wypadku nie ma stuprocentowej zbieżności nawet pomiędzy zachodnimi mediami. Publiczność jest zainteresowana alternatywnymi sposobami prezentacji wiadomości, które zawierają raporty RT. Statystyki widzów są tego wyraźnym dowodem.

Pytanie: Proszę spróbować opisać telewizję RT w trzech słowach.

S. Ławrow: Profesjonalizm, skuteczność i obiektywizm. RT nie boi się zadawać niewygodnych pytań. Nie jest tak ugodowa, jak niektórzy próbują ją przedstawiać. Jakość pracujących u Państwa dziennikarzy jest wysoko ceniona.

Pytanie: Pracujemy z Panem i nie tylko z Panem od 15 lat. Postarajmy się wskazać najważniejsze wydarzenie w ciągu tych 15 lat. Co Panu najbardziej utkwiło w pamięci?

S. Ławrow: Trudno wskazać jedno wydarzenie z całego szeregu rzeczy, które się wydarzyły. Ładunkiem kumulacyjnym było uświadomienie sobie przez Zachód, że Rosja jest niezależnym mocarstwem. Rosja zawsze będzie miała na pierwszym miejscu interesy narodowe. Jest ona gotowa uczciwie i w sposób równouprawniony łączyć je z interesami narodowymi każdego innego kraju na podstawie prawa międzynarodowego, ale nigdy nie będzie się im kłaniać. Jest to najważniejsza od 15 lat rzecz, jaka przytrafiła się rosyjskiej polityce zagranicznej i w przestrzeni medialnej obejmującej relacje między Rosją a Zachodem.

Ten okres bynajmniej się nie skończył. Zachodni koledzy próbują pozbawić Rosję prawa do samodzielnego decydowania o własnej przyszłości, starając się promować różne scenariusze zmiany reżimu. To tajemnica poliszynela. Robi się wszystko, aby nie dopuścić do tego, by rosyjska polityka zagraniczna (także w naszym najbliższym otoczeniu, gdzie koncentrują się żywotne interesy Rosji) przyniosła pozytywne rezultaty. Traktujemy to jako rzecz daną.

Nasi partnerzy udowodnili już swoje przyzwyczajenia i cele w polityce zagranicznej. Nie odnoszą się one bynajmniej do udzielania wsparcia w rozwiązywaniu konfliktów w interesie narodów danego regionu świata, ale do chęci wzmocnienia ich reputacji i promowania niewłaściwie rozumianego prestiżu.

Pragnienie zdobywania propagandowych punktów w zachodniej polityce zagranicznej od dawna dominuje nad istotą problemów, które należy rozwiązać w interesie narodów odpowiednich regionów. Obiektywne dziennikarstwo, które nie próbuje upolityczniać i ideologizować tej czy innej sytuacji, ale stara się widzieć wszystko tak, jak patrzyliby na to ludzie dotknięci tą czy inną sytuacją kryzysową, jest bardzo pożyteczne i przyczynia się do ustanowienia sprawiedliwszych i uczciwszych zasad w polityce zagranicznej na arenie międzynarodowej.

Pytanie: W pewnym sensie naszą stację łączy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych to, że zarówno Państwa, jak i nas stale oskarża się o ingerowanie w wybory w różnych miejscach, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Można tu wspomnieć Brexit, protesty „żółtych kamizelek” we Francji. Jeśli odniesiemy się do tej kwestii z humorem, gdzie jeszcze, Pana zdaniem, powinniśmy interweniować?

S. Ławrow: Ostatnio oskarżono nas o ingerowanie na Białorusi; ingerowaliśmy w Górskim Karabachu wyłącznie w celu wzmocnienia w tym regionie swojej pozycji geopolitycznej wobec Zachodu; uzgodniliśmy, rzekomo z Turcją, że podzielimy ten region tylko po to, by Zachód nie wzmocnił tam swojej pozycji. Taka jest logika i psychologia tych analityków, którzy obecnie dominują w Europie i Stanach Zjednoczonych, a tym bardziej na Wyspach Brytyjskich. Jesteśmy gotowi na każdy scenariusz. Dosłownie kilka dni temu przeczytałem, że Kongres USA popiera sankcje wobec państwa związkowego Rosji i Białorusi jedynie ze względu na to, że takie państwo związkowe w ogóle istnieje, co nie podoba się tym, którzy chcieliby dokonać w Republice Białorusi kolejnej „kolorowej rewolucji”. Pojawi się jeszcze wiele powodów, jestem tego pewien. Zachód jest dobry nie tylko w wyszukiwaniu tych powodów, lecz także w wymyślaniu ich na poczekaniu. Nasi zachodni koledzy nie znają granic doskonałości.

Pytanie: Czy może istnieć takie prawdopodobieństwo, że Zachód obawia się RT? A jeśli tak, to dlaczego?

S. Ławrow: Trudno powiedzieć, jakie są ich uczucia. Fakt, że istnieje alternatywny sposób pozyskiwania informacji, nie budzi chyba pozytywnych emocji. Nie jest to już tylko jedna stacja, lecz potężny holding nadający w kilku językach, także w tych regionach, gdzie do niedawna media zachodnie miały całkowity monopol.

Statystyki jednoznacznie pokazują, że popularność RT rośnie nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę. Powinni być tego świadomi specjaliści zajmujący się polityką informacyjną w krajach zachodnich. Ale oni nie lubią uczciwej konkurencji w żadnej dziedzinie, nawet w kwestiach czysto dyplomatycznych – w ONZ, WHO, Radzie Praw Człowieka ONZ, UNESCO i w wielu innych strukturach. Jak tylko inne grupy krajów mówią: „Oferujecie ciekawą rzecz, na przykład walkę z zagrożeniami cybernetycznymi, ale usiądźmy i uzgodnijmy w uniwersalny sposób powszechnie akceptowalne kryteria, które mają zastosowanie wszędzie”, przedstawiciele Zachodu rozumieją, że powinno się to odbywać w drodze negocjacji, wzajemnych ustępstw, ale dla nich najważniejsze jest to, żeby jak najszybciej przedstawić pewne pomysły, które następnie zostaną wykorzystane jako instrument polityki zagranicznej, jako środek nacisku na innych.

Każdy temat nagle napotyka na dążenie innych państw do uzgadniania podejść opartych na konsensusie, których Zachód nie chce stosować w swoich działaniach. Zachód woli kroki jednostronne, wykraczające poza zakres ONZ, poza zakres uniwersalnych organizacji. Kształtuje się pewne partnerstwo osób o podobnych poglądach na temat bezpieczeństwa cybernetycznego i niedopuszczalności stosowania broni chemicznej, chociaż w ramach systemu ONZ istnieją uniwersalne podejścia do wszystkich tych kwestii.

Prowadźcie negocjacje. Zdarza się, że negocjacje na tak skomplikowane tematy trwają nie jeden rok. Każde porozumienie, które ma charakter uniwersalny, niezależnie od tego, ile czasu zajmuje jego osiągnięcie, zawsze będzie stabilne, uzasadnione i wykonalne. Jeśli chcecie działać w wąskim kręgu krajów, które myślą podobnie, to każda inicjatywa wynikająca z takiego towarzystwa nie przyniesie rezultatów, ale doprowadzi do konfrontacji. Uczciwa rywalizacja mediów to element sytuacji globalnej. W dyplomacji nie ma rywalizacji, nie ma Oskarów ani Emmy. W ostatnich latach RT była nominowana do Emmy częściej niż jakiekolwiek inne medium. Otrzymaliście nagrody na wielu festiwalach: w Nowym Jorku, Lwy w Cannes. Macie z czego być dumni.

Pytanie: Co chciałby Pan życzyć naszej stacji z okazji 15-lecia?

S. Ławrow: Piętnaście lat to jeszcze nie pełnoletniość. Ale czas szybko płynie. Składając wam życzenia, zacytuję pewną znaną radziecką piosenkę: „Chłopaki, najważniejsze to pozostać młodym duchem”.